Seria „Street Fighter” należy do gier, których łatwo się nauczyć, ale opanowanie wymaga setek godzin.

O grze najkrócej mówi jej gatunek – to bijatyka. Na ekranie stoją naprzeciw siebie dwie postacie – i zaczynają się okładać. Kto pierwszy straci całe zdrowie, przegrywa. Ale „Street Fighter” to przede wszystkim technika, nauka długich układów ataków, liczenie ułamków sekund, podczas których można przerwać animację i wpleść inny cios, czy w końcu studiowanie setek walk na YouTube i analizowanie, jak grają mistrzowie.

Atutem czwartej odsłony jest jej wielka przystępność. Bardzo łatwo jest nauczyć się podstawowych ciosów, zrozumieć system blokowania czy niuanse takie jak focus attack. Dopiero gdy chcemy wgryźć się głębiej w grę, poziom trudności rośnie zatrważająco.

Najnowsza wersja „Street Fighter IV” z przedrostkiem „Ultra” ma być ostatnią. Czy tak faktycznie będzie – nie wiadomo, wszak były już „Super”, „Arcade Edition” i „Arcade Edition 2012”. Co się zmieniło?

Przede wszystkim – doszli nowi zawodnicy. Mamy teraz Rolento (podseria „Alpha”), Poison, Hugo i Elenę („Street Fighter III”) i Decapre – całkowicie nową postać. Do tego sześć plansz, wszystkie wzięte ze „Street Fighter x Tekken”. Kupując grę w wersji pudełkowej otrzymujmy wszystkie wcześniejsze DLC, czyli paczki ze strojami.

To tyle, jeżeli chodzi o nowości widoczne gołym okiem. Reszta to zmiany w systemie gry. Każda postać została przerobiona tak, by, przynajmniej w teorii, miała równe szanse na turniejach. Doszła też trzecia opcja w wyborze tzw. ultra combo. Teraz możemy zdecydować się na… posiadanie obu podczas walki – tyle, że w słabszych wersjach. Te ataki zadają wówczas 60-75% normalnych obrażeń. No i jest nowy focus attack, nazywany po prostu red focus attack. Od zwykłego różni się tym, że absorbuje więcej niż jedno uderzenie.

Nie podejmuję się oceny nowego systemu, ale już po kilkunastu walkach widziałem, że gra się inaczej. Pełna lista zmian jest dostępna na wszystkich chyba stronach poświęconych bijatykom – ciekawi mogą sprawdzić. Reszta zawartości wydaje się być dorzucona trochę na siłę – nowe postacie nie są zbyt interesujące, plansze to kopia z innej gry producenta.

„Ultra Street Fighter IV” to pozycja jedynie dla fanów. Jeżeli chcecie być na bieżąco – kupno jest nieuniknione. Niedługo pewnie turnieje będą organizowane już tylko na tej wersji, chociaż rozgrywki sieciowe na pewno dalej umożliwią korzystanie ze starych odsłon jeszcze przez jakiś czas.