Przykre jest dla mnie uczucie zakłamania i braku odwagi do przyznania się do własnych błędów (nawet na skalę narodową). Hasło „relacje polsko-żydowskie w okresie II wojny światowej” większość Polaków kojarzy z pomocą, jaką nasi rodacy oferowali Żydom ryzykując życiem swoim i swoich rodzin. Nikt nie neguje faktu tych bohaterów (nie boję się użyć tego słowa, ponieważ takie postawy bez wątpienia są wyrazem wielkiego heroizmu) jednak każdy kij ma dwa końce.

Cienka książka „Sąsiedzi. Historia zagłady żydowskiego miasteczka” Grossa szczegółowo przedstawia i analizuje wydarzenia, które miały miejsce z dniem 10 lipca 1941r. W tym dniu po wielu dniach pogromów, rabunków, wyzyskiwania i wszelkiego rodzaju szykan Polacy zamieszkujący miasteczko Jedwabne dokonali mordu Żydów poprzez spalenie w stodole. O tym się jednak głośno nie mówi, na lekcjach historii nauczyciele przemilczają ten temat. Prawdopodobnie dlatego zarówno autor jak i jego książki są tematem bardzo kontrowersyjnym (na maturze poproszono mnie o opinię odnośnie Grossa, naprawdę miałam obawy wyrazić swoje zdanie w kontekście wyniku egzaminu).

I tak jak nie generalizuję żadnej narodowości ani jakiejkolwiek większej grupy ludzi, tak tego się wstydzę za nasz naród. Mam świadomość, że umiejętność przyznania się do jakiegoś błędu jest rzadka i bardzo wartościowa, jednak pomijanie pewnych spraw w historii jest zwykłym zakłamaniem zarówno siebie jak i naszych dzieci, którym tę wiedzę mamy przekazać.

Odnośnie samej książki jestem pod wrażeniem samej konstrukcji tej pracy. Pierwsze dwie trzecie książeczki przeczytałam właściwie nie mogąc się oderwać. W końcówce Gross porusza kwestie moralne, historyczne, dokonuje małej analizy psychologicznej całych rzeszy ludzi w tamtym okresie; co zwyczajnie nie pochłonęło mnie to w takim stopniu, jak pierwsze strony. Prawdopodobnie dlatego, że samo sedno opiera się na szczegółowych opisach zarówno ostatecznego mordu jak i wcześniejszych wykroczeniach wykonywanych przez Polaków.

Cieszę się, że miałam możliwość zapoznania się z tą lekturą i pogłębienia swojej wiedzy w kwestii, której przez 12 lat edukacji nikt mi nie przekazał (a holokaust zawsze był dla mnie interesujący, o czym moi nauczyciele wiedzieli). Z pewnością przeczytam pozostałe książki Jana Tomasza Grossa.

  • http://walkingfear.blogspot.com/ wmichael

    Gross jest bardzo mało wiarygodnym badaczem. Już kilkakrotnie udowodniono mu manipulacje, zarówno w „Sąsiadach”, „Strachu”, jak i „Złotych żniwach”. Poruszył temat drażliwy i rudny, ale wnioski dostosował do z góry założonej tezy.

    Nie twierdzę, że nie było wystąpień antysemickich, bo były. Ale książki Grossa są jak film „Shoah” Lanzmanna, gdzie reżyser zmanipulował (czyt. pociął tak jak mu było wygodnie, wyrywając zdania z szerszego kontekstu) wypowiedź Jana Karskiego. Pokazują problem tylko z jednego, mocno przejaskrawionego punktu widzenia. Co nie oznacza, że nie warto się z tymi materiałami zapoznać. Warto, ale należy pamiętać, że literatura problemu jest dość bogata.

    Abstrahując tak na chwilę od książek Grossa – pisałeś, że interesuje Cię problematyka Holocaustu. Nie wiem czy znasz, ale polecam kilka pozycji książkowych:

    Samuel Wilenberg „Bunt w Treblince” – wspomnienia więźnia, który uczestniczył w buncie i ucieczce z obozu zagłady Treblinka.
    „Bunt w Sobiborze” http://www.nk.com.pl/bunt-w-sobiborze-opowiesc-o-przetrwaniu-w-polsce-okupowanej-przez-niemcow/756/ksiazka.html – również relacja świadków.
    Rudolf Reder „Bełżec” http://odk.pl/belzec,1288.html – relacja jednej z dwóch osób, które przeżyły obóz w Bełżcu. Niestety, rzecz jest trudno osiągalna, nakład wyczerpany. Ale warto po nią sięgnąć (biblioteki? allegro?), bo o Bełżcu jest najmniej informacji i relacji.
    Robert Kuwałek „Bełżec” – pierwsza praca naukowa o obozie zagłady Bełżec
    http://www.belzec.eu/products.php?pid=121&pcid=3&pcref=3
    „Byłam sekretarką Rumkowskiego” http://www.empik.com/bylam-sekretarka-rumkowskiego-dzienniki-etki-daum-cherezinska-elzbieta,prod1500249,ksiazka-p

  • http://buszewski.com Tomek

    Że ja się tak spytam – masz jakieś źródło o tych manipulacjach? W sumie nigdy się nie interesowałem tym, co pisze Gross w takim stopniu, jak Ewa, ale aż mnie to zainteresowało :o

  • http://dawrweszte.wordpress.com dawrweszte

    Przechodziłem obok „Strachu” mnóstwo razy. Miałem raz kupić jako prezent osobie będącej na emeryturze i żywo zainteresowanej historią. I tak stałem i gapiłem się na ten „Strach” nie wiedząc czy kupić czy nie, bo może być nietakt. I w końcu nie kupiłem. Kupiłem jakąś literaturę faktu na temat II wojny. Ale z tego co słyszałem (bo nie czytałem), to u Grossa sporo jest jednak publicystyki.

  • bojażdzijew

    Jest cała masa krytycznych artykułów co do wydawnictw Grossa, nie tylko prawicowych. Zarzuty dotyczą zbyt powierzchownej interpretacji, bez szczegółowego zadbania o fakty. To raczej publicystyka, a nie badania naukowe, stąd dobrze się czyta. Jeżeli interesuje Cię rzetelna anliza stosunkówmpolsko-żydowskich w mikroskali (a takie najbardziej oddają realia)to polecam pracę Marka Chodakiewicza na temat powiatu kraśnickiego, tam są opisane zachowania poszczególnych ludzi, same relacje, żywa tkanka. Oczywiście sam Chodakiewicz to bodajże epigon ednecki, ale nie można mu tam zarzucić koloryzowania, bo tam po prostu nie ma bawienia się publicystyką. Jak na edneka to mądry koleś (he), ale ostatnio udzielił wywiadu Karnowskim w urze, i mnie rozczarował, przebąkując coś o zabiciu prezydenta w Smoleńsku. Ale kwestie żydowskie ma w paluszku i o dziwo nie widzę tam choćby cienia antysemityzmu.

  • bojażdzijew

    Miałem na mysli endeka oczywiście. Coś mi d przed n wskakiwało:)

  • http://walkingfear.blogspot.com/ wmichael

    Bojadżijew podał przykład Chodakiewicza, ja rzucę konkretny tytuł:
    Po Zagładzie. Stosunki polsko-żydowskie 1944-1947, wyd. IPN, Warszawa 2008.