Gra „The Sims” jest popularna nie tylko wśród miłośników gier komputerowych. Powstała w 2000r, w 2004r. stworzono ulepszoną wersję („The Sims 2”). Teraz po raz trzeci zetknęliśmy się z kolejną odsłoną.Simsy (polska, potoczna nazwa gry) to symulator życia codziennego. Gra polega na stworzeniu swoich wirtualnych bohaterów, zbudowaniu (lub kupieniu) im domów by następnie prowadzić ich życie zawodowe i towarzyskie.

Wielka rewolucja odnowionej wersji gry („The Sims 2”) polegała przede wszystkim na nowym punkcie widzenia gracza. Życie Simów można oglądać nie tylko z czterech stron świata (i trzech stopni przybliżenia) bo opcji ustawienia kamery jest nieskończenie wiele. Co więcej (ograniczona) długość życia Simów dzieli się na kilka podstawowych etapów (od dzieciństwa do starości). Detale gry są rzecz jasna zdecydowanie bardziej dopracowane.

Skoro część druga była takim dużym skokiem do przodu „The Sims 3” nie ma możliwości zaoferować aż tak wiele. Jednak pojawia się parę miłych elementów.

Przede wszystkim cała gra jest dużo bardziej detaliczna. W tworzeniu możemy wybrać jakikolwiek chcemy materiał, wzór i kolor; czy to jest tapeta, pościel czy pasek spodni. Wszelkie barwy można również wybrać tworząc oczy, odcień skóry i odcienie włosów (oddzielnie odrosty, kolor podstawowy pasemka i końcówki –przy każdej fryzurze). Nie można zmieniać tylko kształtu fryzury, mebli i kroju strojów. Jednak dzięki kolorowaniu można stworzyć absolutnie niepowtarzalne Simy oraz niepowtarzalną architekturę (domów i miast).

Pierwszym rzucającym się w oczy plusem gry jest fakt, że same postacie Simów są jeszcze bardziej perfekcyjne. W pierwszej odsłonie Simy były bardzo mechaniczne, w kolejnej było już o niebo lepiej. Ale dopiero tutaj one naprawdę przypominają postacie ludzkie, które nie muszą być atrakcyjne fizycznie, tak jak każdy z nas mają swoje mankamenty. Co więcej jeżeli Sim za dużo je może przytyć nawet do poważnej otyłości, bądź może mieć anorektyczną sylwetkę.

Drugą zaletą na którą większość graczy czekała już od pierwszych Simsów jest możliwość przemieszczania się po całym mieście. Można pójść do parku, księgarni, pracy a nawet do sąsiadów. Można poznać wystroje innych domów i wykazać się dobrym wychowaniem.

W czasie kampanii reklamowej opowiadano o tej możliwości, jednak gracz może poczuć rozczarowanie. Do znacznej większości miejsc możemy jedynie odprowadzać naszych bohaterów (wyjątkiem są parki i sąsiednie domu). Oglądanie jedynie budynków naprawdę nie należy do największych atrakcji.

Jest jednak jeszcze zasadniczy plus tej opcji -mianowicie możemy kazać naszym Simom udać się gdzie chcemy. Co za tym idzie można zatrudnić ich tam gdzie ma się ochotę. Nie trzeba czekać aż dana oferta pracy pojawi się w gazecie.

Dobre jest również to, że są nowe, dodatkowe umiejętności. Wyświetlane są jedynie te, których gracz się zainteresował. Bardzo dobrze, po co oglądać cały rządek nieciekawych zer?

Każdy ma swój indywidualny styl gry. Niektórzy grają łącząc Simów w pracy, rodząc dzieci i w efekcie tworzą wielopokoleniowe rodziny. Inni gracze tworzą jednego lub kilku bohaterów i wiodą ich życie. Dla tej drugiej grupy graczy opcja starzenia się (i śmierci) wprowadzona w „The Sims 2” nie była miłą niespodzianką. Nowa gra niweluje ten problem. Adekwatnie do własnych potrzeb można ustawić długość życia od kilku dni do trzech lat (skala Likerta). Jest również możliwość opcji z pierwotnej gry -życie na aktualnym poziomie życia przez całą grę.

To co mnie najbardziej interesowało w „The Sims 3” to cechy charakteru postaci. Do wyboru jest ich ponad 60. Dotyczą życia społecznego, upodobań, cech indywidualnych oraz funkcjonowania fizycznego. Simy mają od dwóch do pięciu cech, w zależności od wieku. Najlepsze jest w tej opcji to, że wszystkie cechy dają o sobie znać w trybie życia. Sim roztrzepany nie ubierze się stosownie, flirciarz będzie wyjątkowo zainteresowany płcią przeciwną, samotnik nie będzie czuł się dobrze w grupie ludzi a schludny czerpie przyjemność ze sprzątania.

Trudno przestać mówić o zaletach. Sim dostaje okazje dzięki którym ma większe doświadczenie, umiejętności lub pieniądze. Każdy praktycznie od dziecka ma telefon komórkowy więc nie trzeba już go kupować. Wszystkie Simy mają dostęp do Internetu (jeżeli rzecz jasna mają komputer). Postacie ponadto mają wyposażenie, w którym mogą trzymać wszystko: od marchewki przez książkę po samochód.

Plusem gry jest również fakt, że każdy Sim który ma szafę może w każdej chwili zorganizować sobie kompletnie nowe ubrania. Nie trzeba już jechać do miasta na zakupy by zaspokoić kaprysy.

Gra jednak ma kilka słabych stron. Przede wszystkim możliwość przemieszcza się po mieście dawała nadzieję na odwiedzanie Simów innych graczy (korzystających z tego samego komputera). Kgracz dostaje swoje własne miasto, więc z odwiedzania bohaterów znajomych nici.

Kolejnym minusem jest fakt, że gra jest wielka. Nie na każdym sprzęcie instalacja jest możliwa: „The Sims 3” wymaga zarówno dużej ilości pamięci na dysku jak i wysokiej pamięci RAM.

Postacie, mimo że bardziej zindywidualizowane (o czym wspominałam wcześniej) są nadal bardzo do siebie podobne. Twarze wszystkich podlegają pewnemu schematowi, co mimo dużych możliwości gry jest wadą. Nadal nie można ustawiać wzrostu.

Tak jak cechy dają o sobie znać, tak nie rozumiem po co ustawia się ulubioną potrawę, kolor oraz gatunek muzyki. Simy nie wyrażają swojego zainteresowana niczym co lubią. Co mnie dziwi ta opcja była bardziej dopracowana w „The Sims 2”.

Jeżeli gracz chciałby dla potomstwa swoich Simów stworzyć własnego współmałżonka –nic z tego. Grać można tylko w postacie stworzone na początku lub te, które dołączyły do rodziny.

Do etapów życia (noworodek, małe dziecko, dziecko, nastolatek, dorosły i emeryt) dołączono etap młodego dorosłego. Nie bardzo jednak wiem po co, nie różni się on niczym od zwykłej osoby dorosłej. Ten etap trwa tyle samo, dzieje się to samo, nawet wygląd i ubrania Simów nie ulegają zmianom.

„The Sims 3” ma kilka drobnych wad, jednak gra otwiera kompletnie nowe możliwości. Cechy charakteru, wybieranie kolorów, przemieszczanie się po mieście lub kupno wymarzonego samochodu to tylko wierzchołek góry lodowej. Całość zapewnia wiele godzin nowej, niepowtarzalnej, wciągającej rozrywki.