Akagi“

15.01.2012 — AnimeKomentarze (11) — Tagi: ,
"Akagi"

Mah­jong zawsze koja­rzył mi się z grą na NES. Mia­łem kie­dyś dys­kietkę „1000-in-1″, tam była taka pozy­cja. Nie wie­dzia­łem kom­plet­nie o co w niej cho­dzi, ale cha­rak­te­ry­styczna nazwa została. Potem dowie­dzia­łem się, że to japoń­ska zespo­łowa zabawa, bar­dzo luźna i grana naj­czę­ściej w gro­nie przy­ja­ciół, rodzin, pra­wie jak chiń­czyk u nas. Dopiero serial „Akagi“ poka­zał, że mah­jong może być tak samo groźny, jak poker czy blackjack. 

Anime opo­wiada o trzy­na­sto­let­nim chłopcu, Akagi Shi­geru, który nigdy nie grał w mah­jonga. Ale pech (albo spo­sob­ność) spra­wiły, że pew­nej desz­czo­wej nocy, ucie­ka­jąc przed poli­cją, wszedł do budynku, w któ­rym roz­gry­wał się mecz mający na szali życie i długi pew­nego czło­wieka. Ten, w akcie despe­ra­cji fatal­nie idącą grą, popro­sił chło­paka, w zamian za alibi, by zastą­pił go przy stole. Poka­zał mu kilka pod­staw po czym usiadł. Jesz­cze nie zaczęli na dobre, jak już zaczął żało­wać. Akagi zda­wał się nie mieć poję­cia, co robi. Jed­nak, jak oka­zało się kilka minut póź­niej — wie­dział doskonale.

Dwa­dzie­ścia sześć odcin­ków poka­zuje drogę Akagi’ego przez wszyst­kie szcze­ble hazar­do­wego pół­światka Japo­nii lat 60-tych. Od spe­lun, nie­uczci­wych kole­gów z pracy, przez kon­tro­lo­wane przez syn­dy­katy domy gry, mecze z naj­lep­szymi repre­zen­tan­tami yakuzy aż po poje­dynki z posta­ciami, które stoją dużo wyżej, niż ofi­cjalne wła­dze kraju.

Przez ten cały czas Shi­geru pozo­staje taki sam — nie­wzru­szony i rządny krwi. Jego styl gry jest nad wyraz pro­fe­sjo­nalny, nigdy nie poka­zuje emo­cji, dozuje napię­cie i ciosy, jed­nak te wymie­rza zawsze cel­nie i nigdy nie chy­bia. Serial czę­sto pozwala myśleć, że chło­pak jest w opa­łach, jed­nak on zawsze wycho­dzi z opre­sji obronną ręką. Cza­sem dzięki spry­towi, innym razem przez for­tel, a jesz­cze innym — przez (nie­malże nad­przy­ro­dzone) zdol­no­ści do prze­wi­dy­wa­nia ruchów prze­ciw­nika. Jak sam wie­lo­krot­nie powta­rza, nie liczą się dla niego wygrane stawki (idące zresztą w miliony) a zdep­ta­nie i star­cie w pył opo­nenta, który bar­dzo czę­sto koń­czy jako psy­chiczny kaleka.

Jedną z głów­nych wad „Akagi“, jakie widzia­łem w Inter­ne­cie, to kre­ska. Nic bar­dziej myl­nego. Postaci są ryso­wane dość spe­cy­ficz­nie, ale to dobrze, anime wybija się na tle innych. Świet­nie to wygląda szcze­gól­nie od połowy, kiedy sta­ran­ność wzro­sła zna­cząco. Głosy są bar­dzo dobre, aktor gra­jący głów­nego boha­tera świet­nie oddaje jego spo­kój i wyra­cho­wa­nie, doda­jąc do tego nie­zdrową chęć wygry­wa­nia i pychę.

Akagi“ to bar­dzo dobry serial. Jego główną zaletą jest fakt, że cho­ler­nie wciąga. Te 26 odcin­ków obej­rza­łem w nie­spełna tydzień, co jak na mnie jest świet­nym wyni­kiem. Ostat­nie pięć nie­stety tro­chę zani­żają poziom, ale nie robią tego dra­stycz­nie. Pole­cam, szcze­gól­nie, jeżeli o mah­jongu nie wiesz nic.

  • 8 / 10

11 komentarze/y

  1. dawrweszte pisze:

    Wiem wszystko o mah­jongu. He ;)

  2. wmichael pisze:

    O! Muszę sobie koniecz­nie zarzu­cić. Ostat­nio kato­wa­łem po raz kolejny „GITS: Stan­da­lone Com­plex“ i poczu­łem głód anime. Faj­nie, że napi­sa­łeś o „Akagi“. Już wiem, co będę oglą­dał przez naj­bliż­sze dni.

  3. dawrweszte pisze:

    Ja z takich rze­czy to znam tylko „Cow­boy Bebop“, ale to zna każdy.

  4. To się nie ma czym chwa­lić :P Prze­leć się po moim blogu, więk­szość seriali jest dobra na począ­tek. Jeśli chcesz.

  5. dawrweszte pisze:

    No nie ma :D Ale jakoś mnie to nie wpra­wia w depre­sję. Mój szwa­gier ogląda anime nało­gowo. Kie­dyś mi robił jakiś wykład poparty przy­kła­dami róż­nych seriali. Sporo tego ma na kom­pie, się pogu­bi­łem w kilka minut, ale coś tam mi popo­ka­zy­wał. A jak chcę go wkur­wić, to się pytam na spo­tka­niach rodzinnych:

    dalej oglą­dasz te fil­miki manga?

    Jego lek­ce­wa­żący wzrok wtedy — bezcenne.

  6. Tylko tak dalej, to nikt nie będzie Cię zapra­szał na takie spo­tka­nia. Wiem, zaufaj mi :D

  7. dawrweszte pisze:

    Na rodzinne? He, pobożne życze­nia. Chęt­nie bym je ogra­ni­czył, tym bar­dziej, że to u teścio­wej ;P

  8. Mam Cię uczyć, jak zra­żać ludzi? No pro­szę :D

  9. dawrweszte pisze:

    offtop:

    pisa­łeś o tej gierce, nieprawdaż?

    http://www.ultramaryna.pl/mkk/konsolizm/boskie-wakacje/

  10. Praw­daż, co z tego? (tl;dr).

Dodaj komentarz