Mahjong zawsze kojarzył mi się z grą na NES. Miałem kiedyś dyskietkę „1000-in-1″, tam była taka pozycja. Nie wiedziałem kompletnie o co w niej chodzi, ale charakterystyczna nazwa została. Potem dowiedziałem się, że to japońska zespołowa zabawa, bardzo luźna i grana najczęściej w gronie przyjaciół, rodzin, prawie jak chińczyk u nas. Dopiero serial „Akagi” pokazał, że mahjong może być tak samo groźny, jak poker czy blackjack. 

Anime opowiada o trzynastoletnim chłopcu, Akagi Shigeru, który nigdy nie grał w mahjonga. Ale pech (albo sposobność) sprawiły, że pewnej deszczowej nocy, uciekając przed policją, wszedł do budynku, w którym rozgrywał się mecz mający na szali życie i długi pewnego człowieka. Ten, w akcie desperacji fatalnie idącą grą, poprosił chłopaka, w zamian za alibi, by zastąpił go przy stole. Pokazał mu kilka podstaw po czym usiadł. Jeszcze nie zaczęli na dobre, jak już zaczął żałować. Akagi zdawał się nie mieć pojęcia, co robi. Jednak, jak okazało się kilka minut później – wiedział doskonale.

Dwadzieścia sześć odcinków pokazuje drogę Akagi’ego przez wszystkie szczeble hazardowego półświatka Japonii lat 60-tych. Od spelun, nieuczciwych kolegów z pracy, przez kontrolowane przez syndykaty domy gry, mecze z najlepszymi reprezentantami yakuzy aż po pojedynki z postaciami, które stoją dużo wyżej, niż oficjalne władze kraju.

Przez ten cały czas Shigeru pozostaje taki sam – niewzruszony i rządny krwi. Jego styl gry jest nad wyraz profesjonalny, nigdy nie pokazuje emocji, dozuje napięcie i ciosy, jednak te wymierza zawsze celnie i nigdy nie chybia. Serial często pozwala myśleć, że chłopak jest w opałach, jednak on zawsze wychodzi z opresji obronną ręką. Czasem dzięki sprytowi, innym razem przez fortel, a jeszcze innym – przez (niemalże nadprzyrodzone) zdolności do przewidywania ruchów przeciwnika. Jak sam wielokrotnie powtarza, nie liczą się dla niego wygrane stawki (idące zresztą w miliony) a zdeptanie i starcie w pył oponenta, który bardzo często kończy jako psychiczny kaleka.

Jedną z głównych wad „Akagi”, jakie widziałem w Internecie, to kreska. Nic bardziej mylnego. Postaci są rysowane dość specyficznie, ale to dobrze, anime wybija się na tle innych. Świetnie to wygląda szczególnie od połowy, kiedy staranność wzrosła znacząco. Głosy są bardzo dobre, aktor grający głównego bohatera świetnie oddaje jego spokój i wyrachowanie, dodając do tego niezdrową chęć wygrywania i pychę.

„Akagi” to bardzo dobry serial. Jego główną zaletą jest fakt, że cholernie wciąga. Te 26 odcinków obejrzałem w niespełna tydzień, co jak na mnie jest świetnym wynikiem. Ostatnie pięć niestety trochę zaniżają poziom, ale nie robią tego drastycznie. Polecam, szczególnie, jeżeli o mahjongu nie wiesz nic.

  • http://dawrweszte.wordpress.com dawrweszte

    Wiem wszystko o mahjongu. He ;)

  • http://walkingfear.blogspot.com/ wmichael

    O! Muszę sobie koniecznie zarzucić. Ostatnio katowałem po raz kolejny „GITS: Standalone Complex” i poczułem głód anime. Fajnie, że napisałeś o „Akagi”. Już wiem, co będę oglądał przez najbliższe dni.

  • http://dawrweszte.wordpress.com dawrweszte

    Ja z takich rzeczy to znam tylko „Cowboy Bebop”, ale to zna każdy.

  • http://buszewski.com Tomek Buszewski

    To się nie ma czym chwalić :P Przeleć się po moim blogu, większość seriali jest dobra na początek. Jeśli chcesz.

  • http://dawrweszte.wordpress.com dawrweszte

    No nie ma :D Ale jakoś mnie to nie wprawia w depresję. Mój szwagier ogląda anime nałogowo. Kiedyś mi robił jakiś wykład poparty przykładami różnych seriali. Sporo tego ma na kompie, się pogubiłem w kilka minut, ale coś tam mi popokazywał. A jak chcę go wkurwić, to się pytam na spotkaniach rodzinnych:

    dalej oglądasz te filmiki manga?

    Jego lekceważący wzrok wtedy – bezcenne.

  • http://buszewski.com Tomek Buszewski

    Tylko tak dalej, to nikt nie będzie Cię zapraszał na takie spotkania. Wiem, zaufaj mi :D

  • http://dawrweszte.wordpress.com dawrweszte

    Na rodzinne? He, pobożne życzenia. Chętnie bym je ograniczył, tym bardziej, że to u teściowej ;P

  • http://buszewski.com Tomek Buszewski

    Mam Cię uczyć, jak zrażać ludzi? No proszę :D

  • http://dawrweszte.wordpress.com dawrweszte

    offtop:

    pisałeś o tej gierce, nieprawdaż?

    http://www.ultramaryna.pl/mkk/konsolizm/boskie-wakacje/

  • http://buszewski.com Tomek Buszewski

    Prawdaż, co z tego? (tl;dr).

  • http://dawrweszte.wordpress.com dawrweszte

    Nic