Nowy wygląd, wreszcie

Tomek — 15.09.2011 — Bez sensuKomentarze (16)

Serio, „wresz­cie“, bo robi­łem go ponad rok. Podejść było pew­nie ze sto, jak nie lepiej, każde w innej for­mie. Wiele razy już mia­łem gotową skórkę, ale uzna­wa­łem, że jed­nak się nie nadaje. Eks­pe­ry­men­to­wa­łem z ukła­dem, paletą kolo­rów, typo­gra­fią, wszyst­kim. Aż w końcu, jakieś sześć godzin temu wpa­dłem na pomysł, żeby zro­bić wszystko jak naj­mniej­szą ilo­ścią gra­fiki. Zebra­łem cie­kaw­sze pomy­sły z ostat­nich prób (czyli ikonki wpisu) i w godzinę skoń­czy­łem pro­jekt w Pho­to­sho­pie. Potem jesz­cze jakieś dwie, trzy godziny kodu (w opar­ciu o szkie­let HTML5 Reset, na któ­rym zresztą pra­cuję), przy­glą­da­nie się z róż­nych stron i jest. Mam w pla­nach jesz­cze kilka rze­czy, m.in. sys­tem ocen żeby skoń­czyć z tym lin­ko­wa­niem do dzie­się­ciu ser­wi­sów, ale to jakoś póź­niej w tym tygodniu.

16 komentarze/y

  1. dawrweszte pisze:

    No to witam :)

  2. No to co, kon­ty­nu­ujemy dys­ku­sję o „Fifie“?

  3. dawrweszte pisze:

    O Fifie? Jak naj­bar­dziej. Ostat­nio dopiero zaczą­łem pykać w 11, wcze­śniej mia­łem 08. Komp mi nie pozwa­lał roz­wi­jać się fifowo dalej, teraz mam 11. pomi­ną­łem 9 i 10, ale szcze­rze przy­znam, że chyba mi się gra znu­dziła. Kurio­zalne stwier­dze­nie, myśla­łem, że nigdy nie pad­nie z mych ust, a tu pro­szę. Może jak tro­chę popy­kam, to będzie lepiej. Z tymże ja jestem toporny kla­wia­tu­ro­wiec, to widać po grze wtedy. Sche­ma­tyczna jak cho­lera. Na padzie nigdy nie grałem…

  4. Jak jak mówi­łem u Cie­bie, nigdy w Fify nie wsiąk­ną­łem jakoś mocno i to jest głów­nie spo­wo­do­wane szyb­kim nudze­niem się nowych odsłon. Te stare, 98, męczy­łem chyba ze dwa lata w sumie. W „World Cup“ był taki tryb histo­ryczny, gdzie trzeba było okre­ślo­nym wyni­kiem skoń­czyć. Świetne to było, prze­łą­cza­łem się mię­dzy dru­ży­nami. Dodat­kowy sma­czek tam to był filtr sepii nało­żony na ekran. To był rok 1998, zima dokład­niej mówiąc, moje Play­Sta­tion się prze­grze­wało od grania :(

    Co do gra­nia na padzie, to ja na nim zaczy­na­łem. Naj­pierw na pro­stym z czte­rema przy­ci­skami do Pega­zusa, potem od Segi a na końcu od Play­Sta­tion. Sony zro­bilo w 1996 (?) pad, który do dziś przez wielu jest uwa­żany za dosko­na­łość. Pole­cam Ci spró­bo­wać, choćby u kogoś, ewen­tu­al­nie kupić jakiś nie­drogi do PC (w gra­niach 50zł, jak do takiego gra­nia raz na jakiś czas). Sam mam jakiś Logi­te­cha, sty­li­zo­wany na pad do 360, z chło­dze­niem i wibra­cjami, kosz­to­wał mnie koło 200zł. Do dziś nie wiem, po co mi on, bo gry­wam na kom­pu­te­rze jedy­nie w „Castle­va­nie“ na emu­la­to­rze GBA :)

  5. dawrweszte pisze:

    Mam jakie­goś­pada. Kie­dyś kupi­łem za bez­cen z posta­no­wie­niem, że będę grał w PESa i Fifę. Ale pad jest nie­wy­godny, szcze­gól­nie jeśli cho­dzi o kie­runki, kciuk się męczy jak cho­lera. To nie jest taka wysu­nięta gałka, tylko takie jakby przy­ci­ski, a ja cisnę w to jak wariant i kłęb kciuka mi wymięka po kilku minu­tach. Ja w Fife jestem taki tak­tyk jak Beni­tez :) Na kla­wia­turę to zespo­łowo trzeba, na padzie można każ­dego pił­ka­rza indy­wi­du­al­nie wyci­skać. Co mi po zwo­dach Mes­siego na klawiaturze?

  6. W 98 liczyli się Zidane i Bec­kham, Fran­cją i Anglią można było nimi mecze wygry­wać. Ale tam strzały z połowy boiska lubiły wcho­dzić. Ten Twój pad to pew­nie jakiś wie­kowy, dawno nie widzia­łem żeby miał tylko przy­ci­ski kie­run­kowe bez dwóch gałek.

    Do gier spor­to­wych pad tylko z ana­lo­giem. Tutaj są dwie szkoły, jedni (w tym ja) do piłek wolą pad z ukła­dem Sony, dru­dzy wolą ten Micro­so­ftow­ski. Ten pierw­szy układ jest bar­dzo powszechny, drugi mniej i kosz­tuje sporo.

    Ewen­tu­al­nie, co byłoby świet­nym wyj­ściem, zobacz sobie za padem do PS2 (dziś gro­sze kosz­tują uży­wane w świet­nym sta­nie) i przej­ściówką PS2<>USB (koło 20zł).

  7. dawrweszte pisze:

    Nad tym padem to cały czas dumam, może kie­dyś kupię przy jakiejś oka­zji. A wojna mię­dzy fanami Pesa i Fify jesz­cze trwa? Pamię­tam, że było ostro. Sam się raz nawi­ną­łem, byłem oczy­wi­ście po stro­nie Fify.

  8. Teraz jest wojna fanów „Bat­tle­field“ z fanami „Modern War­fare“ :D Kopanki chyba się uspo­ko­iły, tj. „Fifa“ ma swój teren, „PES“ swój (tu bar­dziej „niszę“, odkąd pro­dukt Konami prze­stał być jedy­nym z głęb­szym systemem).

    Nadal naj­ak­tyw­niej­szą wojną jest ta mię­dzy posia­da­czami PS3 i 360. Przy oka­zji pre­mier eks­klu­zyw­nych na któ­ryś sprzęt nadal są komen­ta­rze „wy na PS3 tego nie macie“ czy „na 360 nawet menu gry by nie poszło“. Ale i to się uspo­kaja, o dziwo.

  9. dawrweszte pisze:

    Takie wojny będą chyba zawsze. Kie­dyś pamię­tam wojnę mię­dzy C64 a Atari, potem mię­dzy Ami­gow­cami a Pece­cia­rzami, potem kiedy Pecety poszły do przodu, Amiga rywa­li­zo­wała z Atari ST. Te czasy pamię­tam naj­le­piej, bo wtedy tamte gierki miały u mnie sporą gry­wal­ność. Na zasa­dzie, mło­dzik byłem, faj­nie się grało, kie­dyś to panie, były czasy :D Może powi­nie­nem niczym Wagiel powie­dzieć, że teraz gry to nie gry?

  10. Bo teraz są efekty i loopy a daw­niej to były tylko brudne, zaku­rzone kase­ciaki? :D

  11. dawrweszte pisze:

    Pamię­tasz jak kie­dyś w Dzien­niku (ze 2 lata temu) chło­paki toczyli debatę na temat gier? Strasz­nie wtedy roz­pa­czali, że gry nie wyko­przy­stują swo­jego poten­cjału. Pod­nie­cali się gierką Heavy Rain, która wtedy miała wyjść. To z tej samej stajni co Fah­ren­heit Indigo Pro­phecy. Fah­ren­heit w sumie fajny, raz prze­sze­dłem, ale jak gra­łem drugi raz, to stwier­dzi­łem, że w sumie jest strasz­nie nudna.

  12. A nie czy­ta­łem, jak mówi­łem u Cie­bie, nie czy­tuję prak­tycz­nie niczego. Kupo­wa­łem kie­dyś tam „Dzien­nik“, jak były te filmy na DVD, co to Gonera zachwa­lał (pierw­szy był „Pulp Fic­tion“, potem chyba „Apo­ca­lypse Now: Redux“, więc solidny materiał).

    Heavy Rain“ to taki film bar­dziej, ale to mówię tylko z tego co widzia­łem, bo grać — nigdy nie mia­łem oka­zji. Wiele razy pod­cho­dzi­łem do zakupu i zawsze jakoś mi się wymy­kała. Paso­wa­łoby ją ograć, dodam sobie do wish­li­sty, o.

  13. dawrweszte pisze:

    No ja czy­ta­łem o ej gierce, że taka świetna itd. Ale nie jestem prze­ko­nany, bo tam są chyba jakieś dłu­ży­zny. Zresztą, ona chyba tylko na kon­sole, więc mam pro­blem z głowy. Mia­łem ostat­nio też Por­tal 2 zali­czyć, ale jakoś nie wyszło. Bo jedynka była super.

  14. No na kon­sole i to tylko na PS3. W „Por­tal“ też nie gra­łem, ani w jedynkę ani dwójkę. Zale­gło­ści mam okrutne, ale co zro­bić, kiedy bra­kuje czasu :(

  15. Wresz­cie zna­la­złem tro­chę czasu, żeby komen­to­wać. Na początku gra­tu­luję nowej szaty gra­ficz­nej. Bar­dzo mi się podoba. Blog cho­dzi bar­dzo lekko. A i widzę, że dało Ci to kopa do blo­go­wa­nia. Cie­szę się bar­dzo, trzy­mam ten blog w czyt­niku odkąd dowie­dzia­łem się o jego istnieniu.

    Faj­nie, że roz­krę­casz to źródło, tak jak wspo­mi­na­łeś, pla­no­wa­łeś. Tak dalej. Obser­wuję, pozdra­wiam. Będę trzy­mać kciuki.

  16. Dzięki za miłe słowa :)

    Kopa dał mi raczej nowy sys­tem, który wzią­łem sobie za cel. To zna­czy, wcze­śniej pisa­łem na blogu już, kiedy dana płyta czy film pole­żały „we mnie“ jakiś czas. Teraz sta­ram się kuć żelazo póki gorące, opi­suję rze­czy na bieżąco.

Dodaj komentarz