„Ulisses”

Wyobraź sobie, że wszystko co robisz, mówisz, myślisz i czujesz – zapisujesz albo dokładnie analizujesz w myślach. Ale nie tylko znaczące zdarzenia, wszystko! Ciężko? Joyce’owi się udało i nawet napisał tak powieść.

„Ulisses”, bo o nim mowa, jest jednym z najsłynniejszych dzieł literatury światowej, które zapewniło jej autorowi – Jamesowi Joyce’owi – nieśmiertelność, co zresztą sam zaplanował. Legendarna wręcz jest jej i objętość (około tysiąc stron) i styl – rewolucyjny, nowatorski i… trudny – strumień świadomości. Dlaczego trudny? Jak mówiłem na wstępie, jest tu opisane wszystko bez wyjątku, więc momentami ciężko to zrozumieć. Zdarzenia zewnętrzne mieszają się z wewnętrznymi a wypowiedzi z myślami. Co jeszcze warte odnotowania, każdy rozdział jest pisany innym stylem. Na przykład, jeden jest utrzymany w lekkim nurcie romansów, inny zaś cechuje się językiem staropolskim (staroangielskim w oryginale). Jest też fragment sztuki teatralnej ze wszystkimi adnotacjami i podziałem na role i część pisana jako pytania i odpowiedzi.

Styl jest fenomenalny, to już stwierdziłem. Ale czy fabuła mu wtóruje? To już zależy od odbiorcy. Bo akcja książki toczy się w jednym dniu i jest opowieścią o agencie reklamowym – Leopoldzie Bloom i jego znajomym – młodym artyście nazwiskiem Stefan Dedalus. Obaj panowie o godzinie ósmej rano wychodzą z domów i rozpoczynają swą wędrówkę po Dublinie, napotykając przy tym wiele indywiduów, jednych przychylnych, innych wręcz przeciwnie, odwiedzają różne miejsca, jedzą, wypróżniają się. I wszystko to skrupulatnie jest opisane. Więc, czy fabuła jest interesująca?

Tytuł może sugerować, że powieść ma jakieś połączenie z antykiem. Tak też jest. Ulisses, czyli Odyseusz, był ulubionym bohaterem Joyce’a z dzieciństwa a wyprawa Blooma jest parafrazą przygód dzielnego Greka. Parafrazą jednak bardzo luźną, wyczerpującą termin w całości. Bo kiedy Odyseusz i jego Penelopa byli sobie wierni przez wiele lat rozłąki, Leopold już w trzecim rozdziale, wychodząc po mające delikatny posmak moczu nerki cielęce (które jadał z upodobaniem), nie mógł oderwać wzroku od pośladków dziewczyny kupującej przed nim serdelki, a jego Molly, leżąc jeszcze w łóżku i rozmawiając z mężem, dostaje list od swojego kochanka. Potem jest już tylko lepiej.

„Ulisses” jest książką trudną, momentami męczącą i wycieńczającą. Trudną z uwagi na długość i styl, ale wybitną pod wieloma względami. Męczącą dlatego, że wiele fragmentów jest trudnych do przebrnięcia (dla każdego są to inne części). Wycieńczającą, bo zawiera tyle odniesień do kultury, literatury, filozofii i samej siebie, że ciężko przeczytać jedną stronę nie zachodząc w głowę nad tym, co dokładnie zostało napisane.

Sztandarowe dzieło literatury modernistycznej, wymieniane w wielu listach podsumowujących dokonania pisarzy XX-wiecznych i nie tylko, zachęca, ale równie mocno jak zaprasza, tak może odepchnąć. Na szczęście, ja przeczytałem pierwsze dwadzieścia stron tak, jakbym czytał jedną i wiedziałem od razu, że to będzie coś wartego mojego czasu.

Chodząc sobie po różnych miejscach, gdzie ludzie wypowiadają się na temat literatury, często sprawdzam co mówią na temat „Ulissesa”. Szczerze, jestem dość zaskoczony, że zdecydowana większość ludzi czyta połowę, ćwierć, sto stron albo coś w tych okolicach, a następnie nazywa powieść stratą czasu czy bełkotem. Poważnie, co jest? To, że w książka nie jest napisana stylem który jest przykładny w lekturach szkolnych i że nie ma w niej wartkiej akcji na każdej stronie, to od razu ją dyskryminuje? Bo trudna? Wiem, że to brzmi jakbym się uważał za nie wiadomo kogo, ale dziwię się, bo ludzie chyba nie odróżniają „klasyki” w postaci przygód Harry’ego Pottera od klasyki takiej jak twory Joyce’a, Camusa czy Kafki. Nie mówię, że każdy ma to czytać z zachwytem czy namaszczeniem, ale myślę, że brak zrozumienia danej publikacji nie upoważnia do mieszania jej z błotem.

  • http://tea-with-milk.blogspot.com Ala

    Ciekawe bardzo to co piszesz. Ja, muszę się przyznać nie słyszałam wcześniej o tej powieść, a może słyszałam, ale nie zainteresował dostatnio? W każdym bądź razie ja w literaturze uwielbiam innowacyjność, różne niestereotypowe podejście do słowa pisanego. Nie zależy mi na wartkiej akcji a na pięknym słowie.
    Zaintrygowałeś mnie do tego stopnia, że jutro wyruszam na poszukiwania! Dziękuję.

  • http://buszewski.com Tomek Buszewski

    Bardzo mi miło, że Cię zainteresowałem. Przyznam szczerze, że jesteś pierwszą osobą, która po moich namowach postanowiła sięgnąć po Joyce’a ;)
    Kupno „Ulissesa” może się jednak okazać sporym wyzwaniem, bo ja swojej kopii szukałem ponad miesiąc, głównie rzucając się na Allegro. Ale tam nie dość, że egzemplarze są piekielnie drogie, to jeszcze w okropnym stanie. W bibliotece zaś, z uwagi na niską popularność (gdy wypożyczałem, pani skomentowała nawet „ho ho, mało kto się na to porywa”), jakość pewnie będzie trochę bardziej sensowna.

  • http://www.23hq.com/normassqw/story/11861619 Donna

    Terrific post but I was wanting to know if you could write a litte more on this topic?

    I’d be very thankful if you could elaborate a little bit more. Bless you!

  • http://troylksid.blinkweb.com/1/2013/07/baskin-robbins-coupons-printable-july-2013-save-big-24d15/ discount coupons

    Write more, thats all I have to say. Literally, it seems as though you relied on the video to
    make your point. You clearly know what youre
    talking about, why waste your intelligence on just
    posting videos to your weblog when you could be giving us something informative to read?

  • http://www.journalhome.com/staceyow62/391089/aaa-coupon-code-july-2013-get-a-discount-now.html printable coupons

    Hi there to every body, it’s my first pay a quick visit of this web site; this webpage includes awesome and genuinely excellent data designed for visitors.