Radiohead „Supercollider / The Butcher“

Tomek — 24.04.2011 — MuzykaKomentarze (0) — Tagi: ,

Sto tysięcy. Wła­śnie tyle razy „The But­cher“ jest lep­szy od „Supercollider“.

Utwór otwie­ra­jący (są tylko dwa, więc ter­mi­no­lo­gia faj­nie się spraw­dzi) powstał już jakiś czas temu. Chyba w 2009 sły­sza­łem o pio­sence „Super Col­li­der“ gra­nej na kon­cer­tach. Ale wtedy brzmiała ina­czej, chyba cie­ka­wiej. Teraz to stu­pro­cen­towy out­take z sesji do „The King of Limbs“ — sty­li­stycz­nie podobny ale jako­ściowo dużo gor­szy. Może gdyby kawa­łek był bar­dziej zwarty, nie trwał ponad sie­dem minut, a, powiedzmy, pięć i miał bar­dziej cie­kawy wokal, byłoby lepiej.

Na szczę­ście utwór zamy­ka­jący (nie mówi­łem?) ratuje sprawę. Tutaj prak­tycz­nie wszyst­kie wady poprzed­nika, czyli nad­mierna dłu­gość, roz­wle­kłość i nudny śpiew zostają odwró­cone. Pio­senka jest szyb­sza, bar­dziej ener­giczna i dużo lepiej zaśpie­wana. Szcze­rze mówiąc dzi­wię się, dla­czego „The But­cher“ nie zna­lazł się gdzieś w oko­li­cach trze­ciego tracka ostat­niego longplayu.

Tę kró­ciutką recen­zję pod­su­muję rów­nież nie­długo — widać, że mate­riał pocho­dzi z odrzu­tów i jak na ikonę pokroju Radio­head, jest tylko „dobry“. Gdyby nie świetny „The But­cher“, dość słaby „Super­col­li­der“ sam nie obro­niłby się wcale.

  • 7 / 10

Dodaj komentarz