Boris „New Album“

Tomek — 31.03.2011 — MuzykaKomentarze (0) — Tagi: ,
Boris "New Album"

Długo grupa Boris kazała cze­kać fanom na pre­mie­rowy mate­riał. Od „Smile” minęły trzy lata, pod­czas któ­rych Japoń­czycy naj­wy­raź­niej nie próż­no­wali. Od zawsze lubili eks­pe­ry­menty i zaska­ki­wa­nie fanów. Czy to wła­śnie dla­tego na pły­cie nazwa­nej „New Album” zmie­nili kom­plet­nie styl?

Japoń­czy­kom naj­wy­raź­niej znu­dziło się gra­nie hała­śli­wego rocka, woleli prze­rzu­cić się na inne formy, też pew­nie tylko tym­cza­sowo (w końcu grali już m.in. drone doom, noise z Merz­bo­wem, psy­cho­de­liczny rock). Więc co grają teraz? Jak­kol­wiek dziw­nie to zabrzmi, grają japoń­ski elektropop.

New Album” jest nie tylko naj­bar­dziej przy­stęp­nym krąż­kiem w całej dys­ko­gra­fii Boris, zawiera też naj­wię­cej par­tii wokal­nych. Nie ma tu utwo­rów instru­men­tal­nych, co oso­bi­ście (mimo że rozu­miem jedno słowo na dwa­dzie­ścia, są w końcu w języku japoń­skim) bar­dzo pochwa­lam, szcze­gól­nie że do mikro­fonu sta­nęła cała trójka.

Domi­na­cja śpiewu to nie jedyna nowość. Lwią część „New Album” sta­no­wią elek­tro­niczne wstawki, głów­nie ryt­miczne bity, co sta­nowi olbrzy­mią zmianę w sto­sunku do poprzed­nich doko­nań. Tak naprawdę to elek­tro­niką płyta stoi, gitary są zepchnięte na dale­kie tło. Dodat­kowo tłem wielu utwo­rów są znane ze współ­pracy z Merz­bo­wem modu­lo­wane szumy.

Wła­ści­wie jedyną wadą jest nużący środek albumu. Utwory tam są wol­niej­sze, wpa­dają nawet lekko w sho­egaze, ale nie­stety bra­kuje im „tego cze­goś”, żeby zain­te­re­so­wać słu­cha­cza. Są niby kon­tra­stem z szyb­kim, gło­śnym począt­kiem płyty, ale wypa­dają przy nim blado.

Boris znowu zasko­czyli i znowu sta­nęli na wyso­ko­ści zada­nia. „New Album” może być przez sta­rych fanów ode­brany jako żart albo próbę komer­cja­li­za­cji, ale nawet jeżeli mają rację, to co z tego? Dzie­sięć utwo­rów w nowej sty­li­styce świet­nie wpa­so­wuje się w kalej­do­skop styli Japończyków.

  • 7 / 10

Dodaj komentarz