Whoa, ale dawno nic nie pisałem. Ale co zrobić, brak czasu poważnie daje się we znaki. A szkoda, bo mam trochę materiału do wrzucenia, jakieś szkice do poprawy, tematy do wykopania itd. Ale nic to, bo niedawno nawinęło mi się (w sumie to przypadkiem) świetne anime „Welcome to the NHK!”, traktujące o poważnym problemie w Japonii, i możliwe że niedługo i w innych krajach, mianowicie o młodych ludziach określanych mianem hikikomori.

Bycie hikikomori z pozoru nie wydaje się w żaden sposób problematyczne, ale jest zgoła inaczej. Po prostu ktoś nie lubi wychodzić z mieszkania, domator, można powiedzieć. Nic bardziej mylnego. Bycie taką osobą to wynik depresji, i wcale nie jest niechęcią do przebywania na zewnątrz, a panicznym strachem przez światem. Tacy ludzie boją się innych, rozmowę traktują jako ostateczność, a życie najchętniej spędziliby na spaniu i rozmyślaniu.

Taką osobą jest Tatsuhiro Satou, dwudziestoparoletni mieszkaniec Tokyo. Poznajemy go, gdy spędza czas na jedynej rozrywce jaką lubi – na spaniu. Leniwy marazm przerywa uświadomienie sobie swojego stanu. Satou jednak nie widzi żadnej swojej winy – wszystko zwala na tajną organizację NHK, która uknuła spisek mający na celu zniszczenie jego osoby. Na szczęście pewna dziewczyna, osiemnastoletnia Misato, postanawia pomóc Tatsuhiro za wszelką cenę. Bez ujawniania motywów, a jednak przekonywająco, oferuje serię spotkań, jednak by te się odbyły, bohater musi… podpisać umowę, której niedotrzymanie będzie się wiązać z karą miliona jenów. Satou mimo początkowej mocnej niechęci, i wielu prób odtrącenia i zniechęcenia dziewczyny do siebie, w końcu przystaje na jej warunki. W tym samym czasie spotyka chłopca, któremu niegdyś pomógł w szkole – Yamazaki’ego. Ten również postanawia pomóc starszemu koledze wyleczyć się z depresji.

Duża część serialu przedstawiona jest w tonacji komediowej. Sytuacje są zabawne, często w slapstickowy sposób. To tylko fasada, nietrudno zauważyć, że w tych działaniach często kryją się desperacja, wołanie o pomoc, beznadzieja sytuacji. Twórcy położyli bardzo duży nacisk na przemyślenia bohatera o sobie, i świecie, jakim postrzega go hikikomori. Przez 22 odcinki Satou wzbudza łatwo sympatię, ale także współczucie. Poznajemy jego historię, widzimy zdarzenia, których wynikiem jest jego obecny stan, a także desperackie próby wyrwania się z marazmu i nieszczęścia, jakie go spotkało, i stanie się normalnym członkiem społeczeństwa. Na każdym kroku podkreślana jest również waga obecności innych ludzi w terapii.

Anime nie traktuje wyłącznie o Satou. Jak napisałem wcześniej, występują inne postaci, które również mają swoje problemy, doskwiera im samotność, uzależnienia, brak pieniędzy, pragnienie samobójstwa, wyrzeczenia – wszystko tak, jak w prawdziwym świecie. I to jest największą zaletą serialu, chociaż niektóre wątki kończą się dobrze, co wydaje się być nie tyle niespodzianką, co po prostu lekkim bezsensem, wsadzonym na siłę.

Z kwestii technicznych – jest dobrze, nie jakoś zjawiskowo, po prostu dobrze. Postaci są starannie rysowane i animowane, otoczenie również nie odstaje. Głosy są podłożone dobrze, aktorzy radzą sobie bez zarzutu. Serial mogę polecić każdemu, kto szuka czegoś spokojnego, czasem melancholijnego, nie zawsze wesołego.