Tak, to jest pierwszy wpis z dłuższej serii opisującej pracę twórców anime! Zaczynam od mojego ulubionego reżysera i scenarzysty – Shinichirō Watanabe. To ten koleś jest odpowiedzialny za jedyne dwa seriale, które oceniłem 5/5. Ale zanim ten 45-letni mieszkaniec Kyoto zabrał się za „Cowboy Bebop” i „Samurai Champloo”, był drugim reżyserem (pierwszy to znany fanom mecha Shoji Kawamori) odpowiedzialnym za „Macross Plus” – czteroodcinkową OVA’ę będącą sequelem do serialu „Macross” z 1982 roku.

Według kilku osób, które siedzą w anime dłużej niż ja, „Macross” to konkurencja dla franczyzy „Gundam” głównie pod względem walk, ich efektowności, i interesującej fabuły. No, tak nie jest. W „Macross Plus” jest troje bohaterów pierwszoplanowych – krnąbrny, narwany Isamu, jego nemezis i przeciwieństwo – Guld i Myung – dziewczyna z przeszłości obu mężczyzn, o której względy teraz zabiegają. Trochę sztampowe, co? Niestety, film, prócz jednego elementu końcówki, nie ucieka utartemu, znanemu wszystkim schematowi „dwóch kolesi o podobnych umiejętnościach i jedna dziewczyna czująca coś do nich obu i nie mogą się zdecydować”. No trudno – myślę, może tło wydarzeń będzie lepsze, może jakieś efektowne walki, w końcu to mecha!

Kolejny zawód! Tło wydarzeń jest mało znaczące, chociaż wielowątkowe. Nie ma toczącego się konfliktu, żadnej wojny, jest za to poligon testowy. Zarówno Isamu, jak i Guld są pilotami testowymi nowych samolotów/mechów, i, naturalnie, nie mogą się oprzeć, by ze sobą nie konkurować podczas testów. Szkoda tylko, że w czterech odcinkach znalazło się miejsce dla zaledwie dwóch scen ilustrujących przebieg takich testów. Również i walk nie ma dużo – na początku jedna, niezła, nastrajająca bardzo dobrze, a potem długo, długo nic. Również wątek Myung, i jej pracy, zdaje się być oklepany i nudny.

Przykrym faktem jest, że bohaterowie mogliby być testowymi kierowcami rowerów miejskich dla roznosicieli gazet, a to i tak nie wpłynęłoby zbytnio na fabułę. „Przykrym” dlatego, że etykietki mecha i sci-fi pozwalają liczyć na coś więcej, a przede wszystkim, na coś innego. Po obejrzeniu całości dwa razy, jestem przekonany że jedynym plusem jest oprawa graficzna. Jak na rok 1994 – bardzo dobra, choć nie idealna. Tła, efekty, samoloty/mechy są zrobione bardzo, bardzo ładnie. Postaci również, ale ich twarze trzymają się ówczesnego standardu, będąc (niezamierzenie) trochę karykaturalne. Głosy też są niezłe, nie najwyższych lotów, ale jednak. Szkoda, że muzyka jest dość średnia, co zaskakuje tym bardziej, że stoi za nią Yoko Kanno. Dopiero w ostatnim odcinku utwór brzmiące podczas pojedynku Gulda i Isamu zrobił na mnie wrażenie. Potem też jest nieźle, ale to nie ukrywa faktu, że przez trzy i pół odcinka było marnie.

„Macross Plus” może się podobać osobom, które od mecha anime nie wymagają mechów. Inaczej nie potrafię tego określić, scen akcji jest jak na lekarstwo, a nie ukrywam, że głównie ze względu na nie sięgałem po film. Wątek główny – czyli konkurencja Isamu i Gulda o serce Myung również nie wypada dobrze, wszystko to dało się zobaczyć w setkach filmów, seriali, książek. Jedyną naprawdę mocną stroną jest ta graficzna, poza tym, marnie. I niebawem recenzje „Cowboy Bebop” i „Samurai Champloo”.

Shinichirō WatanabeShinichirō Watanabe