Shinichiro Watanabe #1 — „Macross Plus“

Tomek — 27.06.2010 — Anime, FilmKomentarze (0) — Tagi: , ,

Tak, to jest pierw­szy wpis z dłuż­szej serii opi­su­ją­cej pracę twór­ców anime! Zaczy­nam od mojego ulu­bio­nego reży­sera i sce­na­rzy­sty — Shi­ni­chirō Wata­nabe. To ten koleś jest odpo­wie­dzialny za jedyne dwa seriale, które oce­ni­łem 5/5. Ale zanim ten 45-letni miesz­ka­niec Kyoto zabrał się za „Cow­boy Bebop“ i „Samu­rai Cham­ploo“, był dru­gim reży­se­rem (pierw­szy to znany fanom mecha Shoji Kawa­mori) odpo­wie­dzial­nym za „Macross Plus“ — czte­ro­od­cin­kową OVA’ę będącą sequ­elem do serialu „Macross“ z 1982 roku.

Według kilku osób, które sie­dzą w anime dłu­żej niż ja, „Macross“ to kon­ku­ren­cja dla fran­czyzy „Gun­dam“ głów­nie pod wzglę­dem walk, ich efek­tow­no­ści, i inte­re­su­ją­cej fabuły. No, tak nie jest. W „Macross Plus“ jest troje boha­te­rów pierw­szo­pla­no­wych — krnąbrny, narwany Isamu, jego neme­zis i prze­ci­wień­stwo — Guld i Myung — dziew­czyna z prze­szło­ści obu męż­czyzn, o któ­rej względy teraz zabie­gają. Tro­chę sztam­powe, co? Nie­stety, film, prócz jed­nego ele­mentu koń­cówki, nie ucieka utar­temu, zna­nemu wszyst­kim sche­ma­towi „dwóch kolesi o podob­nych umie­jęt­no­ściach i jedna dziew­czyna czu­jąca coś do nich obu i nie mogą się zde­cy­do­wać“. No trudno — myślę, może tło wyda­rzeń będzie lep­sze, może jakieś efek­towne walki, w końcu to mecha!

Kolejny zawód! Tło wyda­rzeń jest mało zna­czące, cho­ciaż wie­lo­wąt­kowe. Nie ma toczą­cego się kon­fliktu, żadnej wojny, jest za to poli­gon testowy. Zarówno Isamu, jak i Guld są pilo­tami testo­wymi nowych samolotów/mechów, i, natu­ral­nie, nie mogą się oprzeć, by ze sobą nie kon­ku­ro­wać pod­czas testów. Szkoda tylko, że w czte­rech odcin­kach zna­la­zło się miej­sce dla zale­d­wie dwóch scen ilu­stru­ją­cych prze­bieg takich testów. Rów­nież i walk nie ma dużo — na początku jedna, nie­zła, nastra­ja­jąca bar­dzo dobrze, a potem długo, długo nic. Rów­nież wątek Myung, i jej pracy, zdaje się być okle­pany i nudny.

Przy­krym fak­tem jest, że boha­te­ro­wie mogliby być testo­wymi kie­row­cami rowe­rów miej­skich dla roz­no­si­cieli gazet, a to i tak nie wpły­nę­łoby zbyt­nio na fabułę. „Przy­krym“ dla­tego, że ety­kietki mechasci-fi pozwa­lają liczyć na coś wię­cej, a przede wszyst­kim, na coś innego. Po obej­rze­niu cało­ści dwa razy, jestem prze­ko­nany że jedy­nym plu­sem jest oprawa gra­ficzna. Jak na rok 1994 — bar­dzo dobra, choć nie ide­alna. Tła, efekty, samoloty/mechy są zro­bione bar­dzo, bar­dzo ładnie. Postaci rów­nież, ale ich twa­rze trzy­mają się ówcze­snego stan­dardu, będąc (nie­za­mie­rze­nie) tro­chę kary­ka­tu­ralne. Głosy też są nie­złe, nie naj­wyż­szych lotów, ale jed­nak. Szkoda, że muzyka jest dość śred­nia, co zaska­kuje tym bar­dziej, że stoi za nią Yoko Kanno. Dopiero w ostat­nim odcinku utwór brzmiące pod­czas poje­dynku Gulda i Isamu zro­bił na mnie wra­że­nie. Potem też jest nie­źle, ale to nie ukrywa faktu, że przez trzy i pół odcinka było marnie.

Macross Plus“ może się podo­bać oso­bom, które od mecha anime nie wyma­gają mechów. Ina­czej nie potra­fię tego okre­ślić, scen akcji jest jak na lekar­stwo, a nie ukry­wam, że głów­nie ze względu na nie się­ga­łem po film. Wątek główny — czyli kon­ku­ren­cja Isamu i Gulda o serce Myung rów­nież nie wypada dobrze, wszystko to dało się zoba­czyć w set­kach fil­mów, seriali, ksią­żek. Jedyną naprawdę mocną stroną jest ta gra­ficzna, poza tym, mar­nie. I nie­ba­wem recen­zje „Cow­boy Bebop“ i „Samu­rai Champloo“.

Shi­ni­chirō Wata­na­be­Shi­ni­chirō Watanabe

  • 4 / 10

Dodaj komentarz