„Paprika”

Dziś trochę inaczej, rozmowa z moim najlepszym kolegą, czyli ze mną.

  • ‹Tomek› Hej
  • ‹Tomek› No hej, co tam?
  • ‹Tomek› W sumie nic, oglądałem wczoraj „Paprika”
  • ‹Tomek› No no, słyszałem, głównie dlatego, że tytuł fajny, ale jednak!
  • ‹Tomek› No, tytuł daje radę, ale i sam film fajny
  • ‹Tomek› O czym?
  • ‹Tomek› No w sumie to nie jest jakiś ultraoryginalny motyw, naukowcy z instytutu psychologii wymyślili takie urządzenie
  • ‹Tomek› Coś jakiś seksik?
  • ‹Tomek› Nie, niestety, i weno nie przerywaj, ale to takie urządzenie do monitorowania i przenikania ludziom do snów. Że jak wiesz, mają jakieś problemy ze sobą, a nie mogą sobie poradzić, to ci cali naukowcy wsadzają mu na łeb takie coś, trochę jak świecąca zgięta agrafka (coś trochę jak obieraczka do kartofli zrobiona z agrafki z „Ed, Edd’n’Eddy”), i potem na telewizorku, albo na monitorze, to wszystko widać, co mu się śni. I jest też ta kobita, Paprika, co potrafi wchodzić w te sny. No ale jest problem, bo oni do końca nie wiedzą, co można robić z tą zabawką. I niby nie jest skończona.
  • ‹Tomek› Dobry motyw na ślizgacza
  • ‹Tomek› O! Tylko że ten, w sumie, po co fabuła do ślizgacza?
  • ‹Tomek› No, w sumie, to tylko trzeba przewijać.
  • ‹Tomek› Ale dobra, Jezusie drogi! Wracając do „Papriki”, to urządzenie, to ktoś je wziął i zajumał z tego całego instytutu w nocy :D
  • ‹Tomek› Czyli co, teraz będą chcieli to odzyskać, i koniec filmu, jak znajdą tego co to podprowadził?
  • ‹Tomek› Hahahaha, nie. Trzymaj teraz, okazuje się, że ta agrafka to ma jeszcze taki bajer, że można komuś przesłać projekcję snów, kiedy ten jest na jawie. I, jest taki motyw na początku, ziomeks z instytutu sobie coś tam gada, nagle dostaje fioła, biegnie przed siebie, krzyczy, i okazuje się, że on nagle jest w swoim śnie, z taką wielką paradą i w ogóle, z lalką co wygląda śmiesznie/strasznie, jak Ty po kąpieli. Ale, niestety, peszek, koleś tak się zajarał, że przebiegł przez okno :] Nawet taki motyw zrobił jak Looney Toons, że chwilę biegł w powietrzu :D Znaczy to tutaj było oczywiste, bo
  • ‹Tomek› Weź przestań, nie chce mi się słuchać tego wywodu o grawitacji, bo i tak gówno wiesz.
  • ‹Tomek› Okok.
  • ‹Tomek› No i co było dalej?
  • ‹Tomek› No, nie mogę powiedzieć, bo będzie spoiler i w ogóle
  • ‹Tomek› Nie może Pan, czy Pan nie wie?
  • ‹Tomek› Wiem. Ale nie powiem.
  • ‹Tomek› Trudno.
  • ‹Tomek› Ale za to Ci powiem, że był film fajny wizualnie. W sumie wiesz, robili Madhouse, oni się znają na rzeczy
  • ‹Tomek› Szczególnie, jak robili „Triguna„, tam się znali :D
  • ‹Tomek› Suchar nieśmieszny, głupcze! Widziałeś „Claymore”, wiesz co potrafią. No więc, są super zrobione te stany snu. Świetne, żywe kolory, trochę takie psychodeliczne można powiedzieć. Animacja też ogarnia sprawę jak fiks, nie ma żadnych przeskoków, ruch warg jest zrobiony bardzo ładnie, w ogóle, twarze i postaci ogółem fajnie przygotowane. Głosy też dają radę, i muza dobra!
  • ‹Tomek› A klimatycznie? Czy tylko taka nudna projekcja fajnych obrazków, jak „Steamboy”.
  • ‹Tomek› „Steamboy” zostanie poruszony niebawem!
  • ‹Tomek› Ta, jasne ;]
  • ‹Tomek› A tak, bo znowu wczoraj oglądałem. Nudy ;] Ale, weź mnie nie zbijaj, bo tracę wątek, jak pan Dziok na muzyce!
  • ‹Tomek› Dobrze, że zmysłów jeszcze nie tracisz :D
  • ‹Tomek› Okok. Klimatycznie też jest tłusto, zwłaszcza pod koniec, zaczynasz się motać, czy to sen czy jawa.
  • ‹Tomek› Ale…?
  • ‹Tomek› Ale, no jest ale. Nawet kilka. Pierwsza sprawa, że fabuła to jest w sumie drugi plan, przede wszystkim liczą się tutaj możliwości tej maszynki i wizualizacje wykreowane przez nią.
  • ‹Tomek› Mądre słowa.
  • ‹Tomek› Mądra głowa. No i wracając, jest też sobie taki gliniarz, trochę się pojawia tak wiesz, ni stąd ni zowąd. Teoretycznie ma jakieś zaczepienie w fabule, ale takie bardziej wiesz, średnie. Potem pojawia się jeszcze jakiś koleś (nie spoileruję), i też niezbyt pasuję do całości (taki wiesz, niby rozbudowana postać, ciekawa, a wstawiają go 30 minut przed napisami). No i najgorsze to chyba to, że to niby ma być thriller, taki nerwowy film, a napięcie to skacze dwa razy, na półtorej godziny to trochę mało. Bardziej taki film, hm, niby wymykający się klasyfikacji, a praktycznie – za słaby na thriller, ale za mało akcji na sensacyjny, za mało relacji bohaterów na dramat. Najbliżej mu do samego sci-fi, ale to też tak umownie, bo w sumie jedyne „sci” to jest ta maszynka.
  • ‹Tomek› No ale, tak podsumowując, to co powiesz?
  • ‹Tomek› Hmm. Trochę problem, bo z jednej strony – fajnie się oglądało, miło spędzone 90 minut. Świetna animacja, dobra muza i dźwięk ogólnie, niezły wątek poboczny z gliniarzem. Z drugiej strony – nudnawa, trochę banalna historia, z niestety, ale obvious zakończeniem. Relacje między parą bohaterów, i kilka małych wątków, tylko draśnięte, niejasne, mimo że mogliby to fajnie rozwinąć. Ogólnie, mogli zrobić ciut wolniejszy film, z większym naciskiem na detale, i trwający 120 minut.
  • ‹Tomek› Ocenka?
  • ‹Tomek› 6.
  • ‹Tomek› Surowo!