Noein“

Tomek — 31.03.2010 — AnimeKomentarze (0) — Tagi:

O „Noein“ daje się sły­szeć sporo, zwłasz­cza pod­czas prze­glą­da­nia róż­nych pod­su­mo­wań „naj­lep­szych anime sci-fi“ czy nawet „naj­lep­szych anime w ogóle“. Pozy­cja na takich listach, a także wiele wyso­kich ocen i pochleb­nych opi­nii skło­niły mnie do zapo­zna­nia się z serią już jakiś czas temu, ale dopiero wczo­raj skoń­czy­łem ją oglądać.

Serial opo­wiada o dwu­na­sto­let­niej dziew­czynce imie­niem Haruka, i jej przy­ja­cio­łach — ponu­rym Yū, bojaź­li­wym fanie fut­bolu Isami, Miho, fascy­nu­ją­cej się zja­wi­skami para­nor­mal­nymi i Ai, fance sportu o weso­łym uspo­so­bie­niu. Pierw­szy odci­nek, będący wpro­wa­dze­niem, zaczyna się od ostat­niego dnia szkoły, i umó­wie­nia się „paczki“ na nocną wyprawę na cmen­tarz, w celu poszu­ki­wa­nia duchów. Tam też znaj­dują to, czego szu­kali, a nawet wię­cej. Spo­ty­kają ludzi poda­ją­cych się za Smo­czych Ryce­rzy, i szcze­gól­nie inte­re­su­ją­cych się Haruką. Ów postaci wyka­zują też dość nie­zwy­kłe, jak na ludzi, umie­jęt­no­ści — potra­fią latać i bły­ska­wicz­nie prze­miesz­czać się z miej­sca na miej­sce. Pod­czas roz­mowy z nimi oka­zuje się, że pro­ta­go­nistka jest czymś nazy­wa­nym „Dra­gon Torque“ („Smo­cza Obręcz“), i jed­no­cze­śnie nie­zbęd­nym skład­ni­kiem potrzeb­nym do oca­le­nia kra­iny, z któ­rej przybili.

Ten zarys pierw­szego odcinka co prawda nie wydaje się zbyt inte­re­su­jący, raczej sztam­powy, ale kolejne epi­zody bar­dzo się roz­krę­cają. Ważną czę­ścią histo­rii jest teo­ria wielu świa­tów Hugh Everett’a, mówiąca jakoby prócz świata w któ­rym żyjemy ist­niały jesz­cze inne, rów­no­le­głe, w któ­rych zda­rze­nia i czyny mogą zacho­dzić ina­czej, two­rząc inną przy­szłość, niż ta, w któ­rej my egzy­stu­jemy. Jed­nak twórcy „Noein“ uznali, że sama teo­ria nie wystar­czy, i prze­szli od razu do prak­tyki — stwo­rzyli moż­li­wość prze­miesz­cza­nia się w cza­sie nie­za­leż­nie od wymiaru, i w samych wymia­rach. Dla­tego wła­śnie, wspo­mniani wcze­śniej Smo­czy Ryce­rze są posta­ciami przy­by­wa­ją­cymi z wymiaru nazy­wa­ją­cego się La’cryma, w chwili obec­nej wyprze­dza­ją­cego wyda­rze­nia w wymia­rze Haruki o 15 lat.

Stop­niowy roz­wój histo­rii bar­dzo wciąga, i muszę przy­znać, że już od początku chcia­łem oglą­dać dalej, głów­nie przez to, że twórcy opa­no­wali do per­fek­cji tech­nikę zwaną clif­fhan­ger, czyli znany głów­nie z seriali ame­ry­kań­skich motyw koń­cówki serialu, w któ­rej poja­wia się ważne pyta­nie, lub zaczyna się dziać coś, co zakoń­czone zosta­nie dopiero w następ­nym epi­zo­dzie. Na uwagę zasłu­guje też nie­złe pomie­sza­nie lek­kiego kli­matu życia nasto­lat­ków, ich drob­nych pro­ble­mów (na przy­kład z chłop­cami, czy z nie­chę­cią do nauki) z poważ­niej­szymi wyda­rze­niami głów­nego wątku. Ale nie tylko. Dużą siłą są boha­te­ro­wie, z jed­nej strony, z uwagi na wiek, wciąż dzie­cinni, z dru­giej, sta­ra­jący się sta­wić czoła wyzwa­niom naj­le­piej jak mogą. Łączy ich bar­dzo silna więź przy­jaźni, ale i nie tylko, co dobrze widać już od początku.

Tech­nicz­nie serial jest bez zarzutu, tła są bar­dzo wyso­kiej jako­ści, a postaci ryso­wane dość luźno (ale nie nie­dbale!) kon­tra­stują z nimi. Cie­szą rów­nież zabiegi w dyna­micz­nych sce­nach, kiedy całość zamie­nia się na kilka chwil w ruchowy szkic. Jedyną ujmą, w moim odczu­ciu, są dość czę­ste ani­ma­cje 3D, jakoś nie prze­pa­dam za nimi w anime. Muzycz­nie jest faj­nie, muzyka nie stara się domi­no­wać, ale mimo to daje się zauwa­żyć. I dobrze, bo kom­po­zy­cje są bar­dzo dobre, pod­kre­ślają sytu­ację, jed­no­cze­śnie wpra­wiają w uni­kalny nastrój serialu.

Noein“ trwa 24 odcinki, które wcią­gają jak wir, i mimo że boha­te­rami są głów­nie dzieci, inte­re­sują, i pozwa­lają zżyć się z posta­ciami. Polecam!

  • 8 / 10

Dodaj komentarz