Mobile Suit Gundam: The 08th MS Team“

Tomek — 10.02.2010 — AnimeKomentarze (0) — Tagi: ,

Chciał­bym powie­dzieć, że nie pisa­łem nic tyle czasu, bo mam tyle amu­ni­cji na wpisy, że nie wie­dzia­łem za co zabrać się naj­pierw, i że ta nie­moc trzy­mała mnie przez ten tydzień. Ale nie, nie­stety nie, jestem po pro­stu tro­chę zawa­lony robotą, tro­chę innymi rze­czami, odra­biam spa­nie i obiady. Ale dobra, do rzeczy.

Nigdy nie byłem fanem tzw. mecha - anime o ludzi­skach w wiel­kich robo­tach. Wła­ści­wie, to sam nie wiem dla­czego. Żeby się prze­móc, posta­no­wi­łem zasię­gnąć języka, i dowie­dzia­łem się, że „08th MS Team“ to jeden z naj­doj­rzal­szych czę­ści fran­czyzy „Gun­dam“, nie ma tam nasto­let­nich boha­te­rów i ury­wa­ją­cego wory spod oczu patosu. No i dwa­na­ście odcin­ków, to można prze­łknąć w kilka wieczorów.

Seria zaczyna się, natu­ral­nie, od przed­sta­wie­nia głów­nego boha­tera — porucz­nika Fede­ra­cji, Shiro Amady, który otrzy­muje dowódz­two nad ósmą dru­żyną Gun­da­mów, sta­cjo­nu­jącą w Azji. W dro­dze na Zie­mię sta­tek, któ­rego Amada jest pasa­że­rem, zauważa walkę pomię­dzy inną jed­nostką Fede­ra­cji, a ich prze­ciw­ni­kami w Jed­no­let­niej Woj­nie (bo tak nazywa się kon­flikt będący tłem tego serialu) — Księ­stwem Zeon. W akcie hero­izmu Amada wsiada w nie­wielki pojazd obser­wa­cyjny zwany Kulą i rusza na pomoc. Udaje mu się wystar­cza­jąco uszko­dzić mobile suit wroga, by ten zmu­szony był opu­ścić swoją jed­nostkę. To samo, nie­stety, tyczy się Shiro. Nie­trudno się domy­ślić, że wro­gim pilo­tem była kobieta, a dwoje boha­te­rów po krót­kiej demon­stra­cji nie­na­wi­ści pada ku sobie. Nie­stety, służba jest służba, i trzeba wra­cać do szeregów!

Tak koń­czy się pierw­szy z dwu­na­stu odcin­ków tego wideo (to wła­ści­wie nie serial, tylko OVA). Kolejne, mniej lub bar­dziej prze­sy­cone efek­towną walką Gun­da­mów, uka­zują fajne pro­file psy­cho­lo­giczne całego zespołu, któ­remu dowo­dzi Shiro. A jest tam kilka cie­ka­wych postaci, i mimo że na przy­kład Michel popada w banał (nie­chęć do walki, tęsk­nota za dziew­czyną), to postaci takie jak San­ders, noszący miano prze­klę­tego (wszyst­kie inne grupy, w któ­rych słu­żył zostały wyrżnięte, zawsze był jedy­nym oca­la­łym) czy Ele­nore, muzyk wcie­lony do służby, dzia­łają bar­dzo na korzyść, spra­wia­jąc, że chce się śledzić kolejne odcinki, by zoba­czyć co się z nimi stanie.

Ale nie tylko. Pew­nie łatwo się domy­ślić, że głów­nym wąt­kiem jest tu uczu­cie, które nawią­zało się mię­dzy Shiro, a Ainą (imię wspo­mnia­nej wcze­śniej pani pilot wro­giego księ­stwa). I fak­tycz­nie, przez pierw­szą połowę serii oby­dwoje wyra­żają swoją tęsk­notę, pozwa­la­jąc uczu­ciu doj­rzeć. Nie będzie chyba dużym spo­ile­rem (ale jed­nak, „spo­iler alert“ w razie czego) jeżeli powiem, że ci dwoje odnaj­dują się już w poło­wie serialu, jed­nak nie jest dane posie­dzieć ze sobą dość długo.

Wspo­mnia­łem na początku o tle wyda­rzeń — jest to Jed­no­let­nia Wojna, toczona na Zie­mii i w Kosmo­sie mię­dzy Fede­ra­cją Ziem­ską a Księ­stwem Zeon. Obie frak­cje żywią do sie­bie szczerą nie­na­wiść, inten­syw­nie przy tym myśląc nad drogą do zagwa­ran­to­wa­nia sobie zwy­cię­stwa w bata­lii. Pod­czas dwu­na­stu trzy­dzie­sto­mi­nu­to­wych odcin­ków dane jest obej­rzeć wiele walk, i choć nie­które (odcinki drugi i trzeci) zieją nudą, to potem całość roz­kręca się bar­dzo mocno.

Jeżeli miał­bym wymie­nić słabe strony „08th MS Team“, to na pewno będzie to momen­tami aż nazbyt widoczny banał i śred­nia kre­ska (ale tylko w kwe­stii postaci, roboty i tła są bar­dzo dobre). Dla mnie to był drugi serial z gatunku mecha (pierw­szy to osła­wiony „Neon Gene­sis Evan­ge­lion“), więc nie czuję się do upraw­niony wyro­ko­wa­nia, jak ten Gun­dam wypada na tle innych z tej fran­czyzy i gatunku ogól­nie, jed­nak muszę przy­znać jedno — zde­cy­do­wa­nie warto dać szansę tej serii.

Aha, i pamię­taj­cie — dwu­na­sty odci­nek to swo­ista „dokrętka“, nie jest jakoś dokład­nie powią­zany z wyda­rze­niami, i jeżeli satys­fak­cjo­nuje Was zakoń­cze­nie uka­zane w „jede­na­stce“, daruj­cie go sobie.

  • 7 / 10

Dodaj komentarz