W środę, tj. 20-go stycznia br. odbyła się telekonferencja inicjatorów KontrAkcja.pl i jakichś ludzi z polskiego oddziału Microsoft. W rezultacie dostaliśmy jeden z gorszych, niemniej najbardziej prawdopodobny, scenariusz – nasz oddział giganta z Redmond nie może nic zrobić, ale przekaże sprawę wyżej, a jak tamci odpowiedzą, to oni nas poinformują. To zdanie streszcza niedługie oświadczenie, które wydali wspólnie Kontrakcja i Microsoft Polska.

Tylko co dalej? „Nasi” z MS mają wysłać pytania do centrali, ale nie powiedzieli, kiedy to zrobią. Mogą jutro, mogą na wakacjach. Redmond ma dać odpowiedź – nie wiadomo kiedy, mogą dać w kilka dni, albo kilka miesięcy. Jedyny fakt jest taki, że Microsoft Polska zobowiązał się podać treść odpowiedzi centrali w trzydzieści dni od jej otrzymania (co jest, bardzo mnie to dziwi, mylnie rozumiane przez masę ludzi, którym się wydaje, że za 30 dni od zeszłej środy będzie odpowiedź).

Tymczasem Kontrakcja zmienia się w WeWantLive.com, i ma zjednoczyć wszystkie państwa, które nie mają oficjalnej usługi LIVE u siebie. Zapał u twórców nadal jest, ale obawiam się, że w przeciągu kilku dni skończy im się amunicja – rozdmuchanie informacji po sieci, wypisanie rzeczy, których brakuje grom, co jeszcze? Większość ludzi wejdzie na stronę, powie „jestem za” do siebie, wyjdzie. Może, kiedy pojawi się (o ile się pojawi) petycja, to ją podpisze. Chłopaki obiecują działać do skutku, iść wyżej niż tylko polski oddział. Zapomnieli chyba tylko, że Microsoft ma świetnych PRowców, którzy mydlenie oczu i mgliste obietnice opanowali do perfekcji.

Niemniej, nadal mam nadzieję (chociaż po wspomnianym oświadczeniu już nie taką dużą) że coś uda się wywalczyć, choćby i separację IP (teraz wszystkie adresy z Polski traktowane są jakby były na terytorium Niemiec). I wcale nie uważam, że akcja się skończyła, a chłopaki dali sobie zatkać pyski.