Kontrakcja.pl

18.01.2010 — GraKomentarze (1) — Tagi: ,

Nie­dawno Micro­soft wystar­to­wał z „Nie prze­ra­biam — nie kradnę“, jest to akcja skie­ro­wana do posia­da­czy kon­sol X360, i ma za zada­nie namó­wić ich do zaprze­sta­nia prze­ra­bia­nia kon­sol i gra­nia na pirac­kich kopiach gier. Według mnie cała sprawa jest mocno spóź­niona, bo pirac­two jest mocno zako­rze­nione w świa­do­mo­ści prze­cięt­nego Kowal­skiego, który kupu­jąc dziecku upra­gnioną kon­solę za 800zł (czy 700, nie wiem) nie jest zbyt przy­go­to­wany wyda­wać jesz­cze 200zł mie­sięcz­nie na jedną grę (a do tego pamięta, jak na Amigę i PC kopio­wał co popa­dło u kolegi). Dla­tego woli wydać 950zł, i wyjść ze sklepu z prze­ro­bio­nym X360 i paczką czy­stych płyt DVD.

Wia­domo, że od tego są wyjątki, zwy­kle w postaci ludzi doro­słych, któ­rzy bar­dziej cenią war­tość, jaką niosą gry, ale także, któ­rych stać na wyda­nie dwóch stó­wek na jedną grę, która dziś star­cza, dla „casu­alo­wego gra­cza“, na tydzień zabawy, przyj­mu­jąc że gra się co wieczór.

Jed­nak Micro­soft nie pomy­ślał o jed­nej rze­czy — o hipo­kry­zji. Popu­larne od lat słowo, wci­skane w wiele miejsc, tutaj pasuje jak mało gdzie. A wszystko roz­bija się o jedną z pod­sta­wo­wych funk­cji kon­soli — o gra­nie online.

Pol­ski oddział giganta z Red­mond obie­cy­wał od nie­pa­mięt­nych cza­sów wpro­wa­dze­nie w Pol­sce usługi LIVE — płat­nego abo­na­mentu pozwa­la­ją­cego na gra­nie w sieci, czyli po pro­stu mul­ti­player. Ter­miny, w któ­rym ma „wyjść jakieś info“ są nie­ustan­nie prze­su­wane, ale teraz PRowcy wpa­dli na pomysł — „zamkniemy tym gów­nia­rzom mordy i powiemy, że to przez nich! Przy­bij pięć!“. I po serii takich przy­bić powstała wspo­mi­nana akcja.

Na reak­cję Gra­czy nie trzeba było długo cze­kać. Na forum Polygamia.pl (na tym „sta­rym“, nie na śred­nio roz­wi­nię­tym sys­te­mie komen­ta­rzy) momen­tal­nie poja­wili się kole­sie, któ­rych, podob­nie jak mnie, ruszyło cham­stwo (tak, a co innego?) Micro­so­ftu. I tak powstał Cho­ca­pic, i przy oka­zji Kontrakcja.pl, pro­mu­jąca się hasłem „Nie sprze­daję wybra­ko­wa­nego pro­duktu po peł­nej cenie. Nie kradnę.“. Akcja roz­ro­sła się bar­dzo szybko, w kilka dni dowie­działo się o niej duża część pol­skiego Spo­łe­czeń­stwa Gra­czy, i mimo kilku debili wie­sza­ją­cych na nich psy, została bar­dzo cie­pło przyjęta.

Nie ma co się dzi­wić, w końcu mają rację. Nowe gry kosz­tują w Pol­sce około 200zł, ale więk­szość nich jest sprawna tylko po czę­ści. W jakiej czę­ści — to zależy od tytułu, ale dla przy­kładu — pol­skie wyda­nie „Gears of War 2″ zostało (w moim przy­padku) pozba­wione kodu na dodat­kowe mapy do gry mul­ti­player. Sama gra została wyka­stro­wana, przez brak usługi LIVE, ze swo­jego sedna — współ­pracy w try­bie kam­pa­nii i zabawy z innymi gra­czami w try­bie roz­gry­wek meczo­wych. Kolejny przy­kład to „Halo 3″, gra dziś pra­wie legen­darna, ale bynaj­mniej nie przez kam­pa­nię dla jed­nego gra­cza, a przez moż­li­wość roze­gra­nia jej we czwórkę z przy­ja­ciółmi, a także przez świetne tryby współ­za­wod­nic­twa. Jesz­cze jeden? Dobra, seria „Call of Duty“. Na kon­solę X360 uka­zały się już trzy czę­ści, z czego w każ­dej kam­pa­nia nie trwa wię­cej jak cztery, pięć godzin, dla wpraw­nego gra­cza. Praw­dziwa siła tych tytu­łów to mecze roz­gry­wane wspól­nie ze zna­jo­mymi (albo nieznajomymi).

Takich przy­kła­dów jest aż za dużo, a gier, które z usługi sie­cio­wej nie korzy­stają jest zale­d­wie kilka. Wszak dziś to wła­śnie mul­ti­player, moż­li­wość gra­nia z przy­ja­ciółmi z całego globu jest główną siłą przy­cią­ga­jącą miliony przed konsole.

Tak naprawdę, to jako jed­nostka, nikt nie może wiele zro­bić Micro­so­ftowi, ani zmu­sić ich do poda­nia kon­kret­nego ter­minu wpro­wa­dze­nia usługi, ani wycią­gnąć praw­dzi­wych powo­dów jej braku. Ale „w kupie“, jako wła­śnie Kontr­ak­cja, wid­nieje realna szansa (cho­ciaż zawsze może się oka­zać, że MS to oleje i powie, że  „pro­cent pirac­twa w Pol­sce prze­kra­cza wszyst­kie moż­liwe normy i w ogóle stul­cie pyski, permaban“).

P.S. Zachę­cam do prze­ka­zy­wa­nia linka dalej, do zna­jo­mych, kole­gów, dobi­ja­nia do grupy na Face­bo­oku, czy w końcu, do pisa­nia o tej akcji. Warto.

P.S.2. Pol­ski oddział Sony nie ma takich pro­ble­mów, mimo że teraz zna­le­zie­nie nie­prze­ro­bio­nej kon­soli PS2 wymaga wysoko roz­wi­nię­tego szczę­ścia i perka „For­tune Fin­der“. Usługa gra­nia po sieci jest dostępna od poka­za­nia się Play­Sta­tion 3 w Polsce.

Jeden komentarz

  1. […] pisa­łem poprzed­nio, mia­łem nadzieję, że Micro­soft zoba­czy, ilu nas jest, i że jed­nak warto byłoby coś działać […]

Dodaj komentarz