Mayhem „Ordo Ad Chao“

17.11.2009 — MuzykaKomentarze (1) — Tagi: ,

Nigdy nie byłem fanem black metalu. Co prawda doce­niam gatu­nek jako taki, ale nigdy nie mia­łem nawet swo­jego ulu­bio­nego wyko­nawcy. Bar­dziej „przy oka­zji“ zapo­zna­wa­łem się z tą gałę­zią, ale odkąd prze­czy­ta­łem, że Attila Csi­har jest peł­no­praw­nym woka­li­stą nor­we­skiego May­hem, posta­no­wi­łem, że trzeba to sprawdzić!

Samego Attylę Huna znam ze współ­pracy z bogami drone doomu — Sunn O))), i ze śmiesz­nych zdjęć przed­sta­wia­ją­cych go poprze­bie­ra­nego na sce­nie. Ale do rzeczy.

Ordo Ad Chao“ (tak, w nazwie jest błąd) to jedno z bar­dziej kon­tro­wer­syj­nych dzieł Nor­we­gów, głów­nie przez pro­duk­cję. Bar­dzo duży nacisk poło­żono na atmos­ferę, i cho­ciaż nie­któ­rym wydaje się, że May­hem miej­sco­wymi wyci­sze­niami maskuje nie­do­róbki, wcale tak nie jest. Wystar­czy zagłę­bić się w album, by zoba­czyć że cho­dzi tu o pod­kre­śle­nie dusz­nego, cięż­kiego i przy­gnę­bia­ją­cego kli­matu płyty.

Long­play składa się z ośmiu krót­kich utwo­rów (tylko dzie­wię­cio­mi­nu­towy „Illu­mi­nate Eli­mi­nate“ się wyróż­nia) i trwa 40 minut. Od strony muzycz­nej jest faj­nie, bar­dzo podoba mi się potężna per­ku­sja i niski bas. Jed­nak na szcze­gólną uwagę zasłu­guje wspo­mniany na początku Atilla. Skwier­czący pisk, dający się jed­nak zro­zu­mieć, połą­czony z niskim grow­lem wywie­rają mocne wra­że­nie, by nie powie­dzieć lęk.

Jak powie­dzia­łem, nie jestem znawcą gatunku, ale mimo to, „Ordo Ad Chao“ bar­dzo mi się podoba, i mam nadzieję, że Nor­we­dzy zde­cy­dują się na nagra­nie kolej­nej płyty z Csiharem.

  • 8 / 10

Jeden komentarz

  1. […] pisa­łem przy oka­zji recen­zo­wa­nia “Ordo Ad Chao“, dość słabo znam black metal. Jed­nak, głów­nie przez cie­ka­wość, zapo­znaje się z tym […]

Dodaj komentarz